O Żydach, historii i nie tylko…
styczeń 13, 2008 autor Ja
Na tematy związane z Żydami dawno głosu nie zabierałem. Wydaje mi się, że po prostu z tego wyrosłem. Teraz kompletnie mnie to nie interere. W dzieciństwie zdążyłem jednak przeczytać “Cywilizację żydowską” Feliksa Konecznego i pare innych książeczek. Ostatnio troszkę się zirytowałem. Osobą Jana Tomasza Grossa i jego książką “Strach” wydaną przez wydawnictwo “Znak”. Z uwagi na to,że nikt nie lubi jak opluwa się jego Matkę, a w tym wypadku Ojczyznę a także Kościół dlatego postanowiłem kilka słów napisać…
Uprzednio małe doprecyzowanie pojęć, taki Syllabus:
żyd - z małej litery - wyznawca religii mojżeszowej
Żyd - z wielkiej litery - członek narodu żydowskiego
anysemityzm - wg. Jana T. Grossa podstawowa filozofia życiowa Polaków, wpajany przez “katoendecką” propagandę. Adam Michnik twierdził kiedyś, że antysemityzm jest wysysany w Polsce z mlekiem matki. Co z Polakami karmionymi smoczkiem niewieadomo…
Jan Tomasz Gross - pisarz, fantasta, socjolog, mieniący się historykiem ale jest co najwyżej histerykiem, chodzi z obstawą większą niż prezydent Bush (przynajmniej tak go widziano w zeszłym roku na wykładzie w Żydowskiem Instytucie Historycznym w San Francisco)
“Znak” - wydawnictwo lewicy katolickiej, intelygencji związanej z Krakowem, z x. Tishnerem, czołowym przedstawicielem jest poseł Jarosław Gowin (tzw. frakcja konserwawtywna w PO) - zasłynął on m.in. tym, że cały nakład książki x. Isakowicza-Zaleskiego chciał wysłać na przemiał.
IPN - Instytut Pamięci Narodowej, kość w gardle elyty. Chciano go przemianować na Instytut Amnezji Narodowej i wszystkie jego akta spalić, aby nie przeszkadzał w kreacji rzeczywistości i autorytetów.
Janusz Kurtyka - prezes IPN, niepokorny
Piotr Gontarczyk - jeden z najambitniejszych historyków młodego pokolenia, pracownik IPN, korporant
Marek Jan Chodakiewicz - historyk, laureat nagrody Józefa Mackiewicza (”Jedynie prawda jest ciekawa…”), profesor i dziekan w The Institute of World Politics w Waszyngtonie D.C. (tzw. Szkoła Szpiegów
![]()
—
Poruszanie stosunków polsko-żydowskich zawsze budziło pewne emocje. Żydzi towarzyszyli nam bodajże przez całą naszą historię. W I RP ukuto nawet powiedzenie, że “każdy szlachcic ma swojego żyda”. Stosunki bywały różne, jedni Żydów lubili inni nie, ale wszyscy robili z nimi interesy. Jeżeli pojawiała się niechęć - to w przeciwieństwie do np. Tysiącletniej III Rzeszy Adolfa H. - miała ona podłoże ekonomiczne a nie rasowe. Pojawiały się też hasła w stylu “bij żyda”, “Żydzi na madagaskar” etc. ale o jakiejś eksterminacji nie mogło być mowy. Z pewnymi oczywistymi faktami zdaję się nie zgadzać grupa lobby żydowskiego, która ma na celu dzięki zastosowaniu odpowiedzialności zbiorowej, wyłudzenie od Polski gigantycznych odszkodowań za holocaust. Skoro Szwajcaria zapłaciła to czemu nie Polska?!
Jednakże sprawa ma o wiele szerszy zakres niż mogłoby się początkowo wydawać. Wystarczy połączyć pewne fakty. Przypomijmy sobie wypowiedź Israela Singera, przewodniczącego Światowego Związku Żydów - powiedział on, że “Polska będzie upokarzana na arenie międzynarodowej”. Teraz wystarczy wspomnieć częste wmawianie społeczności międzynarodowej informacji o polskich obozach koncentracyjnych etc.
W ten sam nurt wpisuje się także wcześniejszy bestseller J. Grossa - “Sąsiedzi”. To nic, że gdy zaczęto werfyikować tezy w niej zawarte okazało się, że nie zginęło 2000 ludzi a dzieśieć razy mniej, że autorami tej masakry nie byli Polacy a Niemcy. Autor na badania naukowe pozostał głuchy. Dlatego dziw bierze, że kolejną książkę po której można spodziewać się było podobnego poziomu publikuje krakowskie wydawnictwo “Znak”, które mieni się być katolickim…
W swojej książce “Strach” Jan Tomasz Gross również ma swoją tezą, która jest według niego niewzruszona i udowodniona. Polacy-katolicy w powojennej Polsce to po prostu bandyci mordujący Żydów. A “antysemityzm głęboko tkwi w chrześcijańskim przesłaniu. W tym zresztą tkwi jedna z przyczyn trudności w jego wykorzenieniu”. W wywiadzie dla tygodnika Wprost Gross oskarża powojennych hierarchów Kościoła katolickiego w Polsce o ciche przyzwalanie na zabijanie Żydów. Pluje tam też na Stefana kardynała Wyszyńskiego…
Dzięki Bogu mamy jeszcze w Polsce historyków, którzy nie boją się stanąć wbrew autorytetom i wizji historii przez nich kreowanej. Jako pierwszy nie tyle o samej książce co o autorze wypowiedział się prezes IPN - Janusz Kurtyka. Co prawda zapowiedział, że działająca w ramach IPN Główna Komisja Badania Zbrodni Przeciwko Narodowi Polskiemu nie będzie się sprawą zawartych w niej oszczerstw zajmować ale określił on Grossa następujacymi słowami: “Ja go nie uważam za historyka. (…) Myślę, że pan Gross jest z wykształcenia socjologiem. Chyba już też zapomniał, czym jest socjologia. Z całą pewnością nie uprawia żadnej dziedziny, która kieruje się metodą naukową, pewnymi rygorami warsztatowymi”.
Co do jego warsztatu - dobitnie scharakteryzował go Piotr Gontarczyk w Rzepie [http://www.rp.pl/artykul/83242.html - artykuł polecam wszystkim!!!] - mówiąc, że “dla Grossa liczy się nie wiarygodność przekazu, lecz metryka świadka. Inne niż żydowskie źródła, są nie tylko gorsze, lecz też nieistotne dla ustalania faktów”. Przy okazji Gross manipluluje źródłami (jeżeli już ich używa) a raczej kłamie wprost. Tu posłuże się fragmentem z Rzepy:
Na przykład na stronie 228 „Strachu” cytuje opublikowany w książce „Żydzi i Polacy pod okupacją niemiecką 1939 – 1945. Studia i materiały” fragment artykułu Dariusza Libionki: „Od początku niemieckiej okupacji rzeczywistość na ziemiach polskich postrzegano w kategoriach etnicznych. (…) Chociaż zbrodnie przeciwko Żydom polskim w 1942 roku przybrały monstrualną skalę, ZWZ-AK nie podjęła ograniczonej nawet akcji zbrojnej w ich obronie. (…) Za charakterystyczną cechę oficjalnych oświadczeń polskiego podziemia wydawanych w dniach „wielkiej akcji” w getcie warszawskim uważam – pisze Libionka – brak nawiązań do tego, że mordowani Żydzi są obywatelami Rzeczypospolitej”.
Tekst ten w oryginalne wygląda następująco: „Chociaż zbrodnie przeciwko Żydom polskim w 1942 roku przybrały monstrualną skalę, ZWZ-AK nie podjęła ograniczonej nawet akcji zbrojnej w ich obronie. Złożyło się na to wiele przyczyn. Przede wszystkim Polskie Państwo Podziemne nie dysponowało środkami do przeprowadzenia jakichkolwiek skutecznych działań mogących powstrzymać Niemców. (…) Jak słusznie pisze Krystyna Kersten: „wojna, wyostrzając i wynosząc na powierzchnię podziały narodowe, nadała specyficzny kształt świadomości narodowej. Poprzez sytuację zagrożenia naród stawał się powszechnie dominującą kategorią myślenia, podstawową więzią. głównym przedmiotem działania. Rozdarcie społeczeństwa II Rzeczypospolitej po szwach narodowych stało się faktem”. Od początku niemieckiej okupacji rzeczywistość na ziemiach polskich postrzegano w kategoriach etnicznych. (…) Nawet dla osób dalekich od antysemityzmu „obcość” Żydów nie ulegała wątpliwości. Napiętnowanie Żydów za sprawą nazistowskiego ustawodawstwa, zamknięcie ich w gettach, a przede wszystkim przez to fizyczne wykluczenie ich ze społeczeństwa, wśród którego żyli, pogłębiło jeszcze ich alienację. (…) Za charakterystyczną cechę…” (str. 52 – 54).
Na koniec jeszcze jedna rzecz. W tym samym czasie ukazał się staraniem IPN książka Marka Chodakiewicza “Po Zagładzie. Stosunki polsko-żydowskie 1944–1947″. Z tymże ta książka opiera się na źródłach i wieloletnich, mozolnych badaniach autora. Pokazuje on, że w złożonej i tragicznej sytuacji Polski po wojnie, determinowanej tak istotnymi czynnikami, jak obecność sowieckich wojsk okupacyjnych, samowola instalowanego przez Moskwę rządu, samoobrona podziemia niepodległościowego, masowe przesiedlenia ludności czy plaga przestępczości, sam konflikt między Polakami a Żydami był w istocie zjawiskiem wtórnym.
A co do Żydów dwie uwagi:
- Na pewno możemy się od nich dużo nauczyć. Naprzykład jak się wzajemnie wspierać, żeby nie było tak jak bywa często, że Polak Polakowi wilkiem
- żydzi wcale nie są naszymi “starszymi braćmi w wierze”. ” Skoro jeden brat uznaje, że Jezus jest Bogiem i Mesjaszem, drugi zaś, iż nim w żadnym wypadku nie był? Judaizm powstał po chrześcijaństwie i opiera się właśnie na zaprzeczaniu bóstwu Chrustusa i jego zwalczaniu. Prawdziwi starsi bracia w wierze poszukują prawdy, i niekiedy znajdują, jak ś.p. rabin Icchak Kaduri… + więc módlmy się o ich nawrócenie,
Żydzi nie są naszymi “starszymi braćmi w wierze”? Hmmmm cóż…. może i nie są ale zwrotu tego używał często papież Jan Paweł II, czy zatem ja jako katolik mam bardziej słuchać papieża, czy też pana?
judaizm powstał po chrześcijaństwie? Cóż…. z tego co mi wiadomo, to wszystko to, co następuje po Księdze Malachiasza nosi nazwę Nowego Testamentu. A skoro istnieje Nowy Testament, to i istniał Stary Testament- wypełniony przez Jezusa.
Poza tym mówi się że Jozue (co jest złym tłumaczeniem słowa Joszua- Jezus) był pierwszym judaistą , na długo przed nowotestamentalnym Jezusem.
PS I. pisze pan o Żydach i o żydach. Ale pod koniec jest pan niekonsekwentny:
używa pan bowiem sformułowania :”A co do Żydów dwie uwagi:” po którym następuje : “żydzi wcale nie są naszymi ”
PSII. Gratuluję bloga, myśle że szerzenie rozmaitych poglądów korzystnie wpłynie na klimat intelektualny i duchowy Polski i Polaków
Dobry tekst!
Jan Marek Chodakiewicz zamieścił niezwykle smakowity tekst w salonie24. Zachęcam do zapoznania się z całością:
Część 1: http://chodakiewicz.salon24.pl/56130,index.html
Część 2: http://chodakiewicz.salon24.pl/56242,index.html
Parę smaczków:
http://www.bz-berlin.de/BZ/boulevard/2007/06/12/maskottchen-der-ss/gfx-6948956-maskottchen-der-ss-MBQF,templateId=renderScaled,property=Bild,width=263.jpg
Jeden z wojennych losów: Alex Kurzem - mały Żyd z Białorusi trafił do Łotewskiego Waffen-SS, gdzie został maskotką pułku. Jego zadaniem było m.inn. wabienie czekoladą i cukierkami żydowskie dzieci broniące się przed wejścim do wagonów mających zawieźć je na śmierć. Alex żyje do dziś i mieszka od 1949 r. w Australii. Dziś wstyd mu za to, co robił jako dziecko. Zdjęcia dorosłych Żydów służących w armii Hitlera nie są publikowane.
Ponad 150,000 osób pochodzenia żydowskiego walczyło w szeregach wojsk III Rzeszy. Co więcej, odbywało się to za osobistym pozwoleniem Hitlera. Nie zawiódł się na nich. Do takiego wniosku doszedł młody historyk amerykański na podstawie setek wywiadów z niemieckimi kombatantami żydowskiego pochodzenia oraz tysięcy dokumentów wydobytych z niemieckich archiwów.
Swoje rewelacje Bryan Mark Rigg opublikował w pracy Żydowscy żołnierze Hitlera: Nieznana historia nazistowskich praw rasowych oraz mężczyzn pochodzenia żydowskiego w wojsku niemieckim. Już sam tytuł brzmi jak oksymoron. Co? Żydzi służący u Hitlera? Jest to dla większości zupełnie szokującym absurdem. Dla niektórych zapewne zabrzmi to jako jakieś antysemickie pomówienie, spisek.
(…
Wyśmienity sowietolog, profesor Robert Conquest opowiadał mi kiedyś, że na Krymie nie mordowano Karaimów, bowiem nazistowscy eksperci rasowi uznali, że są to Tatarzy wyznania quasi-mojżeszowego, a nie „prawdziwi” Żydzi. W tym wypadku religia miała Niemców nie obchodzić. Zgodnie z tą logiką w 1944 r. z Karaimów pragmatycznie utworzono przynajmiej jeden batalion w ramach Waffen-SS. Himmler wydał nawet specjalne pozwolenie aby Karaimscy SS-mani mogli odprawiać judaistyczne modły. (Z innego źródła dowiedziałem się, że niemieccy Cyganie służyli w jednym na najbardziej krwawych oddziałów SS). Przypomniałem też sobie, że o „rasowym” dylemacie Narodowych Socjalistów pisał Erich Maria Remarque. Według niego, parafrazując, zabicie niemieckiego pół-Żyda byłoby zabiciem pół-Niemca. Rozmawiałem na ten temat też z koleżanką ze studiów, Patricią von Papen. Opowiedziała mi o tym, że w Berlinie odbyła się demonstracja „aryjskich” rodzin „nie-Arian” i pod jej wpływem Gestapo zawiesiło deportacje części Niemców pochodzenia żydowskiego do obozów śmierci. Patricia później była konsultantką pracy Rigga.
(…
III Rzesza operowała według zaiste orwellowskich zasad. Korzenie członków partii sprawdzano do 1800 r. Oficerów SS do 1750 r. W szczególnym przypadku jednemu partyjniakowi, który miał „semicki wygląd,” dowiedziono, że jakiś jego przodek poślubił Żydówkę w 1616 roku i wyrzucono go z funkcji państwowych. Jednocześnie – dla niektórych wybranych – Hitler oraz jego zaufani biurokraci wydawali certyfikaty „aryjskości.”
Tzw. Genehmigungen były przeznaczone dla żołnierzy. Składało się to jako trzy osobne podania – prośbę o pozwolenie na kontynuację służby; prośbę o pozwolenie na kontunuację służby z możliwością awansu, oraz właściwy certyfikat „aryjskości,” czyli Deutschblütigkeitserklärung. Jego posiadacz mógł siebie określać jako Niemiec pełnej krwi – deutschblütig. Certyfikaty pierwszego i drugiego rodzaju zawierały zastrzeżenie, że Hitler zdecyduje po wojnie o ostatecznym losie danej osoby.
Uzyskanie certyfikatu aryjskości nawet trzeciego typu nie oznaczało, że osoba taka stała się pełnoprawnym obywatelem III Rzeszy. Po pierwsze, częstokroć członkowie jego rodziny nie byli przecież automatycznie zaliczani w poczet „Aryjczyków.” Zdarzało się nawet, że brat dostawał certyfikat, a siostra nie. Po drugie, nowo kreowany „Aryjczyk” miał zakaz wstępowania do NSDAP oraz nie mógł zostać rolnikiem. O ile chciał awansować w wojsku ponad stopień pułkownika musiał ubiegać się o osobne pozwolenie.
(…
Rigg odkrył, że „były niemiecki kanclerz, Helmut Schmidt, porucznik Luftwaffe w czasie II wojny… przyznał, że gdyby nie miał żydowskiego dziadka, zostałby nazistą.”[7] Hans Herder wpadł w głęboką depresję, gdy dowiedział się, że ma żydowskiego dziadka. „Mówię ci uczciwie, że nie lubię Żydów,” powiedział Riggowi w 1996 r.[8] Jego koledzy winią Ostjuden albo Ortodoksów za anty-semityzm.[9] Jednak żołnierz Wehrmachtu, z jednym żydowskim rodzicem, stwierdził: „generalnie rzecz biorąc Mischlinge są bardzo anty-semiccy.”[10] Inny wojskowy o żydowskich korzeniach dodał: „większość Mischlinge czuli się bardziej Niemcami niż Żydami…. Niektórzy z nich chętnie wstąpiliby do SS gdyby nie byli skalani żydowską krwią.”[11] Powiedzmy, że taka postawa odzwierciedlała skrajność wśród Niemców żydowskiego pochodzenia. Inną skrajnością byli tacy jak „pół-Żyd” Herbert Lefévre. Z pozoru zachowywał się jak wielu innych. Wstąpił do Sturmabteilung (SA) i był wiernym członkiem partii narodowo-socjalistycznej. Lefévre otrzymał certyfikat „aryjskości” od Hitlera. W czasie wojny służył jako podoficer w Kriegsmarine. Był kucharzem. Nielegalnie dokarmiał tych członków załogi, którzy pozytywnie odpowiadali na jego homoseksualne zaloty.
(…
Oto garść przykładów, ilustrujących pełną sprzeczności rzeczywistość totalitarną III Rzeszy: Podczas kłótni rodzinnej „aryjski” ojciec nawrzeszczał na swego Mischlinge syna: „Won mi stąd parszywy Żydzie!”. „Aryjska” ciotka powiedziała swemu „mieszanemu” siostrzeńcowi: „Mój drogi, uważam, że takich jak ty należy eksterminować aby nasza ojczyzna zachowała swą czystość i zwyciężyła nad spiskiem marksistowsko-żydowskim. Przykro mi, mój drogi. Sam wiesz, że cię kocham.”
(…
<>
I dodaje przypis:
<>
(…
Ad. Bystrzak:
- JPII nigdy nie powiedział “starsi bracia w wierze” a “starsi bracia” - końcówka została dorobiona przez jednego z kardynałów - nazwiska w tej chwili nie jestem w stanie sobie przypomnieć…
- dzisiejszy judaizm nie ma nic wspólnego z religią mojżeszową jaka istniała za czasów Pana Jezusa. W mojej Biblii Wujka Stary Testament kończy się na Księdze Machabejskiej…
Dzisiejszy judaizm w dużej mierze opiera się na Talmudzie,
czyli po prostu normach postępowania.
Ks. Prof Michał Poradowski w swojej książce “Biblia czy Talmud pisze:” W dziejach “narodu wybranego” nastąpił wyraźny podział między mozaizmem i judaizmem. Mozaizm jest przede wszystkim religią skodyfikowaną przez Mojżesza, ale także i kulturą inspirowaną przez Torę. Natomiast judaizm jest głównie kulturą, zawierającą elementy religijne. W skrócie można powiedzieć, że mozaizm to religia objawiona kultura żydowska oparta na Biblii [1] , głównie na Piecioksiegu Mojżesza (Tora), a judaizm, to przede wszystkim kultura żydowska, bardzo stara, zaczynająca się na wiele wieków przed Mojżeszem, dla której jego autorytet jest tylko jednym z wielu, będąc opartą najpierw na bardzo starych tradycjach przedmojżeszowych, a później głównie na Talmudzie, a więc na Misznie i Gemarze, obejmująca najrozmaitsze prądy”.
(powyższą pozycję można znaleźć również jako e-book w internecie.
Ad. Steff:
Dziękuję. Byłem na spotkaniu z M. Chodakiewiczem zaraz po tym jak dostał nagrodę za “Ejszyszki” to chyba 2003? Opowiadał on również o Żydach w służbie Rzeszy. A także o Żabotyńskim i pokazywał jakimi gestami się ten syjonista zwany faszystą (m.in.. przez iraelskiego premiera Ben Guriona) posługiwał
Równie dobrze można by powiedzieć, że dzisiejsze chrześcijaństwo nie ma nic wspólnego z tym, sprzed choćby 50 lat…..
Ale poczepiam się dalej- Jezus był Żydem i był żydem, a skoro był żydem, to do jakiej społeczności religijnej należał?
Spoko Papież powoli przywraca normalność, aby Kościół przypominał ten sprzed 50 lat…
Pan Jezus był Żydem ale żydem nie był.
Ja bym Mu nie przypisywał żadnej społeczności religijnej bo On nie miał wiary jako takiej. Ponieważ cały czas był zjednoczony z pozostałymi Osobami Trójcy więc nie mógł wierzyć w rzeczywistość, którą widział. Religia mojżeszowa zakładała wiarę w przyjście Mesjasza a Mesjasz raczej nie mógł wierzyć sam w siebie!
Vide św. Paweł hymn o miłości - w Niebie nie będzie wiary ani nadziei, gdyż te cnoty będą nieporzebne.
Jakby to co napisałem okazało się jakimś modernizmem to się z tego wycofuję, gdyż rozważania teologiczne nie są moją mocną stroną.
Rel
“W ten sam nurt wpisuje się także wcześniejszy bestseller J. Grossa - “Sąsiedzi”. To nic, że gdy zaczęto werfyikować tezy w niej zawarte okazało się, że nie zginęło 2000 ludzi a dzieśieć razy mniej, że autorami tej masakry nie byli Polacy a Niemcy. Autor na badania naukowe pozostał głuchy.”
Czy dobrze zrozumiałem, że twierdzi Pan, że istnieją badania naukowe dowodzące, że kilkuset żydów do stodoły spędzili Niemcy?
To byłby wręcz kopernikański przewrót w badaniach nad Jedwabnem!
Oczywiście, że inspiratorami i autorami Jedwabnego byli Niemcy. Naturalnie, nie neguje udziału w tej zbrodni Polaków. Ale ustalenia IPN (za czasów nieszczęsnego prezesa Kieresa) zakończyły się chyba na liczbie 300(prace wstrzymano wobec żydowskich protestów - nota bene - gdy ortodoksi protestowali w Izraelu podczas podobnych badań - Golda Meier kazała otoczyć teren kordonem policji i prace kontynuowano….
Polecam również w tym zakresie pracę ś.p. prof. Tomasza Strzembosza.
Muszę wkleić jeszcze jeden tekst. Artykuł redakcyjny z warszawskiego periodyku żydowskiego “Głos Gminy Starozakonnych”.
Jego autorem jest Bolesław Szenicer, były dyrektor Cmentarza Żydowskiego w Warszawie.
Dedykuję zwłaszcza tym, którym wydaje się, że Żydzi i środowisko “Gazety Wyborczej” to jedno i to samo. :
—-