… in progress.
Czasowo nie mam weny aby skończyć ten wpis (tak naprawdę to książki z której chciałbym zamieścić jeden cytacik…).
luty 18, 2008 autor: Ja
… in progress.
Czasowo nie mam weny aby skończyć ten wpis (tak naprawdę to książki z której chciałbym zamieścić jeden cytacik…).
Herbert Zbigniew
Stary Prometeusz
Stary Prometeusz
pisze pamiętniki.
Próbuje w nich wyjaśnić
miejsce bohatera w systemie konieczności,
pogodzić sprzeczne ze sobą pojęcie
bytu i losu…
Ogień buzuje wesoło na kominku,
w kuchni krząta się żona- egzaltowana dziewczyna,
która nie mogła urodzić mu syna, ale pociesza się,
że i tak przejdzie do historii.
Przygotowanie do kolacji na którą ma przyjść
miejscowy proboszcz i aptekarz
najbliższy teraz przyjaciel
Prometeusza.
Ogień buzuje na kominku,
na ścianie wypchany orzeł i list dziękczynny tyrana Kaukazu,
któremu dzięki wynalazkowi Prometeusza
udało się spalić zbuntowane miasto.
Prometeusz śmieje się cicho.
Jest to teraz jednyny sposób
wyrażenia niezgody na świat.
Twój wpis przypomniał mi o tym utworze Herberta, w którym dopowiada on dalsze losy Prometeusza.
Może jest tak, że dary ofiarowane ludzości przez tego bohatera, są ambiwalentne: dobre jeśli właściwie używane, a złe jeśli użyte wbrew człowiekowi, słowem czy jego rola jest ambiwalentna.
Czy dziś “cichy śmiech” to jedyny sposób wyrażania niezgody na istniejącą rzeczywistośc. Czy rola Prometeusza zmalała i stał się symbolem, statystą w świecie…?
Blizej mi do:
Naprzód był bóg nocy i burzy, czarny bałwan bez oczu,
przed którym skakali nadzy i umazani krwią. Potem w czasach
republiki było wielu bogów z żonami, dziećmi, trzeszczącymi
łóżkami i bezpiecznie eksplodującym piorunem. W końcu już
tylko zabobonni neurastenicy nosili w kieszeni mały posążek
z soli, przedstawiający boga ironii. Nie było wówczas większego
boga.
Wtedy przyszli barbarzyńcy. Oni też bardzo cenili bożka
ironii. Tłukli go obcasami i wsypywali do potraw.