Ambitne seriale (vol. III)
marzec 3, 2008 autor Ja
Wczoraj była niedziela laetare. Czyli tradycyjne przełamanie postu (Kościół nakazuje nam się radować aby post nam się nie przykrzył
). Było miło.
W związku z tym kontynuuję serię serialową, gdyż parę nowych pozycji w wolnych chwilach moje piękne oczęta widziały…
Shark i American Dad trzymają poziom, tak samo Two and a half man (z Charlie Sheenem), Boston Legal również (szczególnie odcinek w którym Danny Crane wstrzykuje sobie botox w czoło).



Z czystym sumieniem chciałbym jednak polecić dwie nowe serie:
Just Legal
Osobiście mój faworyt w zestawieniu wszystkich serii prawniczych. W roli głównej Don Johnson(jakoGrant Cooper). Gra cynicznego prawnika, niegdyś ze świecznika (poniósł on swego czasu porażkę gdy nie zaakceptował ugody przedprocesowej a jego klient w procesie został skazany na karę śmierci). Od czasu swego niepowodzenia przestał przykładać się do swej pracy traktując ją na - odwal się. Zdarza się, że w ogóle nie czyta akt swoich klientów, akceptując tylko ugody… To wszystko jednak do czasu. Grając w golfa poznaje młodego chłopaka - wybitnie uzdolnionego Davida Rossa (pseudonim Skip - ze względu na to jak wiele stopni w życiu już przeskoczył). Skip ma 18 lat i jest absolwentem prawa. Nie mogąc znaleźć pracy o jakiej marzył (w wielkiej korporacji prawniczej) zatrudnienie znajduję u Granta Coopera. Obaj wzajemne się uzupełniają a Cooper stopniowo wraca do formy.
Serial poniósł klęskę w USA. Nakręcono tylko 8 odcinków (po pierwszych trzech zawieszono emisję dalszych, ale z czasem pokazano całość). Zawinił producent (Warner Bros) źle oznaczając target i fatalna promocja. Aczkolwiek jest on dobry. Nawet bardzo dobry.
—
Tudorowie (The Tudors)

Kolejny serial historyczny, a właściwe dramat historyczny wieloodcinkowy (sezon I to 10 odcinków, sezon II się produkuje…) I nie ma powodów do wstydu porównując go do Rzymu…
Co prawda akcja toczy się w innych realiach, bo w czasach Henryka VIII, ale jest on równie wciągający. Opowiada historię wczesnego panowania młodego Henia i jego przygody. Ale tu uwaga - historii przedstawionej w filmie nie należy brać dosłownie. Troszkę się fakty(historyczne) różnią, od tych przedstawionych w serialu. Aczkolwiek ogląda się dobrze i wciąga. Aktorom, zdjęciom i scenografii nie można niczego zarzucić. Jako wstęp polecałbym jednak film “Oto jest głowa zdrajcy” - jest to historia sir Thomasa Morusa.
It’s good to be King (jak mawia główny bohater).